Turel: moja strona | blog | ranking | kolekcja | lista życzeń | aktualnie gram/czytam
Turel
Imię i nazwisko: Konrad Jędrasik
Dołączył(a): 2007-04-02
Urodzony/a: 0- 0- 0
Miasto: Litzmannstadt
Zainteresowania: Przypomnijcie mi, co to za portal?
Strona www:
http://www.hapsz.pl
O mnie

Dawno dawno temu, gdy planety były młode a bogowie biegali nago po ziemi...
Najwyższym punktem świata był Wezuwiusz, wulkan nad wulkanami, największy i najgorętszy ze wszystkich wulkanów. Tam to bóg ognia Magmaroth zwabił śmiertelną kobietę i począł z nią dziecko, pół-boga, pół-człowieka, władającego zaletami obu stanów, nie dziedzicząc żadnych wad.
Dziecko to, nazwane Turelem, wyłoniło się z czeluści lawy. Lecz Magmaroth, wiecznie zmienny i kapryśny, okrutnie oddał go na wychowanie niedźwiedziom polarnym na północnym krańcu świata.
Potężne niedźwiedzie próbowały okiełznać boskie dziecię, lecz szybko okazało się, że zwierzęce mięso było za mało pożywne by zasilić jego niewyobrażalną moc, karmiono go więc wpierw korą, potem całymi drzewami, a ostatecznie zaczął pożerać całe góry.
Dlatego też dzisiaj biegun północny jest taki płaski.
Niedźwiedzie polarne, w obawie przed jego rosnącą potęgą, wygnały go do odległych dżungli wgłąb planety. Wyładował tam swój płomienny gniew, wysuszając pół kontynentu i tworząc dzisiejszą pustynię Saharę.
Trwając na wodzie wysysanej z jadowitych kaktusów, nauczył się mowy skorpionów, zjednoczył ich zwaśnione plemiona i zaprowadził je na sam Olimp.
W następnych tysiącleciach, ujeżdżając wielkiego smoka Jormunganda, podbił również Asgard, Niebo oraz inne światy władane przez bogów.
W końcu jednak boscy uciekinierzy od jego krwawej wendety wymierzonej przeciwko samym niebiosom zjednoczyli się, i zaklęli go w okowy wytłoczone z ognistej masy samego jądra planety.
Krzyk, który wydał na swoje zniewolenie, sprawił, że samo Słońce, wtedy jeszcze ciemne i młode, eksplodowało, rozlewając falę po całej galaktyce kształtując ją w spiralny kształt już na zawsze.
Bogowie lamentując nad losem syna Magmarotha zlitowali się nad nim, odbierając mu jego boskie dziedzictwo i przenosząc go w najgłębsze czeluści piekła, gdzie chodzi wolny lecz pozbawiony mocy po dziś dzień. Jednak tak, jak tysiąclecia knuł wojny przeciwko stworzycielom wszechświata, tak dziś snuje swoje plany dalej, i pewnego dnia ponownie sprowadzi na świat Zmierzch Bogów.
Koniec. Spać.
Aktywność
Komentarzy: 146;
Postów na forum: 72;
Punkty w tym miesiącu:
0;
Punkty w sumie:
200;
Najnowsze teksty: »
Misfit »
Scion: Hero »
Tobias Alister Tosh
Artykuł z największą liczbą komentarzy:
»
Scion: Hero (17)
Blog
just so we're clear
12-03-2009 02:24
Komentarze: 11W działach:
K***a Mać
Noe stanął przed drzwiami samochodu i spojrzał kierowcy prosto w oczy.
- Are you sure? - zapytał poważnie - This is, in fact, Nowhere?
- Yeh. Or at least pretty damn close to it. I mean, look at that moon, man. - wskazał ruchem łepka w niebo. Księżyc był gigantyczny. Jak w filmach romantycznych. Albo kreskówkach.
- But if we're on the border... - zaczął kierowca
- ...and the moon is so perfectly full like that... - kontynuował Noe
- ...you better get in right now. And then we run like hell.
Nie trzeba mu było mówić tego dwa razy. Wsiadł i szybko zapiął pasy. Ale ciągle stali w miejscu.
- S...
Czytaj dalej
questions, questions
12-12-2008 01:54
Komentarze: 0W działach:
K***a Mać
Noe kroczył wśród rozświetlonej pomarańczowym światłem mgły. Nie widział końca jezdni po której szedł, nie widział nawet jej krawędzi. Spoglądając w górę i w dół widział tą samą lekko zabarwioną na kolor lamp ulicznych szerń, czy to asfaltu, czy nieba nad nim.
Pasy się skończyły. Był na zupełnie jednolitej ścieżce tarmaku. Zauważył blaszaną barierkę po prawej stronie. Taką, jaka jest na wiaduktach. Był na wiadukcie. Podszedł, i oparł się o nią. W dole nie zobaczył mgły, lecz rozciągający się po horyzont dziewiczy las, oświetlony jeno blaskiem półksiężyca na krystalicznie czystym niebie.
Zawy...
Czytaj dalej
midnight speeding
25-05-2008 01:31
Komentarze: 6W działach:
argh-tyzm,
reflektujesz waść,
K***a Mać
Noe wsiadł do taksówki. W środku było czarno, jedynie analogowa deska rozdzielcza przed kierowcą rzucała odrobinę żółtego światła.
- Where to? - zapytał taksówkarz spoglądając na swojego pasażera przez lusterko. Raczej nie dojrzał zbyt wiele, nie w samym środku nocy. Noe to metalhead. Czarny metalhead. I nawet nie chodzi o jego płaszcz, po prostu jest murzynem.
- Home. - odrzekł Noe. To kiedyś był przedni dowcip. Jakieś czterdzieści, pięćdziesiąt lat temu, kiedy to miasto, Home, było zapadłą dziurą którą taksówki omijały szerokim objazdem.
- No, seriously. - taksówkarz uśmiechał się, ale ...
Czytaj dalej